Miasto na ludzką skalę

Miasto na ludzką skalę

Co stanowi o atrakcyjności miasta dla mieszkańców – obecnych i przyszłych? Każdy zapewne odpowie na to pytanie inaczej. Przez lata w Białymstoku słyszeliśmy, że najważniejszymi wskaźnikami są ulgi i udogodnienia, które samorząd może zaproponować przedsiębiorcom. Miały one pomóc przyciągnąć dużych inwestorów, dzięki którym powstaną miejsca pracy. Cel szczytny – to przecież stabilna, dobrze płatna praca w dużej mierze wpływa na to jak bezpiecznie czujemy się w swoim otoczeniu. A wszyscy dobrze wiemy, że przez lata nie było z tym u nas najlepiej – Białystok wśród miast wojewódzkich był w ogonie pod względem płac oraz przodował wysokością stopy bezrobocia.

Czy ta polityka osiągnęła swój cel – moglibyśmy dyskutować. Czym innym jest praca, czym innym jej jakość. Marne zajęcie bez stabilnej umowy nie jest rzeczą w imię której warto zmuszać ludzi do kolejnych poświęceń. A tych wyrzeczeń jest sporo. Białystok zawsze był uznawany za pełne zieleni miasto – dzisiaj jest to już w dużej mierze mit. W imię maksymalnego wykorzystania każdej przestrzeni wycinana się drzewa i zabudowuje każde wolne skrawki. Wyniki tego postępowania widzieliśmy w ostatnich tygodniach – bez odpowiedniej ilości terenów zielonych i innych miejsc pełniących naturalną funkcję retencyjną, nasze miasto jest zalewane po każdej gwałtowniejszej burzy. Beton nie wchłonie wody, za to ziemia i zieleń jest w stanie pomóc kiedy studzienki kanalizacyjne nie dają rady. Drugi problem spowodowany częściowo przez gęstą zabudowę to zimowe ataki smogu – zabudowane korytarze powietrzne i intensywny ruch samochodowy sprzyjają powstawaniu zjawiska.

Samo mieszkanie na ciasno zabudowanych blokami, nowych osiedlach również do najprzyjemniejszych nie należy. I nie mówię tu już o takich fanaberiach jak nowy park czy większa od wymaganego minimum powierzchnia trawnika. W imię zwiększenia zysków zapomina się o dostępie do tak podstawowej infrastruktury jak osiedlowe sklepy spożywcze, przychodnie czy nawet ławki, na których można na chwilę przysiąść. Tymczasem często nie trzeba wiele aby przestrzeń wokół nas była o niebo przyjaźniejsza. Posadzenie kilku drzew, wydzielenie terenu na skwerek lub trasę spacerową nie wymaga wielkich w skali miasta środków. Przyzwyczailiśmy się jednak, że w myśleniu o  rozwoju Białegostoku ciągle mówimy o wielkich planach i inwestycjach (takich jak np. lotnisko), które magicznie mają rozwiązać wszystkie problemy miasta.

Nie ma jednak co załamywać rąk – duża liczba mieszkańców naszego miasta myśli w innych kategoriach. Ostatniego dnia czerwca ruszyła scena na rzece Białej w ramach projektu “Biała Czysta Kulturalna – rzeka dla mieszkańców”. W internetowym programie grantowym mieszkańcy Białegostoku zagłosowali za projektem Teatru Latarnia, który dzięki temu zdobył kilkadziesiąt tysięcy złotych na zbudowanie nad Białką sceny, na której przez całe lato będą odbywać się koncerty, potańcówki i wydarzenia kulturalne. Z pozoru mała rzecz spotkała się z wielkim odzewem i zainteresowaniem białostoczan. Jeśli nasi urzędnicy zdecydowali się na szerszą skalę wspierać podobne inicjatywy, to suma takich małych udogodnień odmieniłaby zupełnie nasze miasto. Białystok nie musi być metropolią – ma idealne zadatki na miasto o ludzkiej skali, w którym po prostu wygodnie się żyje.

Tekst: Kamila Petrikowska

Zdjęcie: © 2006 by Janusz Jurzyk

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>